Kontrowersyjny metal
Jeszcze do niedawna zawartość glinu w wodzie pitnej była uważana za nieszkodliwą dla zdrowia. Obecnie sądzi się, że glin należy do czynników wywołujących zaburzenia w strukturze i czynnościach komórek nerwowych, przede wszystkim mózgu.

Epoka aluminium
Dziś aluminium jest wszechobecne. Popularnością cieszą się aktywne biologicznie związki aluminium stosowane w przemyśle kosmetycznym. Zawarte w kremach do opalania aluminium sprzyja powstawaniu równomiernej opalenizny. W dezodorantach aluminium wchodzi w reakcję ze skórą, hamując pocenie. Niektóre koncerny kosmetyczne dostrzegły już wagę aluminiowego problemu i zmieniły technologie produkcji. Dumnie prezentują swoje produkty jako „ohne aluminium salze”. Jednak nadal leki przeciw nadkwasocie często zawierają wysokie dawki aluminium. W dwóch trzecich wszystkich szczepionek aluminium i rtęć pełnią rolę substancji wzmacniających ich działanie [2]. Wiele zakładów wodociągowych stosuje także związki aluminium w procesach uzdatniania wody [3].
W 2008 roku, w jednym z branżowych czasopism, ukazał się artykuł pod tytułem „Toksyczne oddziaływanie glinu” [4]. Autorka publikacji analizowała w nim badania przeprowadzone w 88 gminach w Anglii, które wykazały prawdopodobną przyczynę występowania choroby Alzheimera w zależności od jakości spożywanej wody, zawierającej powyżej 0,01 mg Al/l. Na podstawie trzyletnich badań uzyskano wyraźnie dodatnią korelację – ryzyko zachorowań zwiększało się wraz ze wzrostem stężenia tego pierwiastka [5]. Dodatkowo w artykule autorka przedstawiła wyniki badań własnych. Próbki wody pobierano z Warty (dwa wytypowane punkty) i oznaczano stężenie glinu. Mieściło się ono w granicach od 0 do 0,12 mg Al/l. Ponadto pobraną wodę poddawano koagulacji siarczanem glinu w dawce 50,0 mg Al/l. Glin oznaczano po 30 min kontaktu z wodą, w części nadosadowej. Wyniki badań wykazały, że zawartość glinu w wodzie po koagulacji niejednokrotnie przewyższała dopuszczalny normą poziom, tj. 0,2 mg/l.
Ostatnio ponownie wzrosło zainteresowanie toksycznością glinu. W niektórych kręgach naukowych pierwiastek ten uważany jest za „nową truciznę środowiska”. Toksyczne właściwości tego metalu są jednym z głównych czynników powodujących spadek liczebności wielu organizmów. Jesteśmy tym pokoleniem, które musi zmierzyć się z wieloma przeciwnościami. Oddychając dibromkiem etylenu, w otoczeniu cząsteczek glinu i baru, będąc narażonym na zmutowane formy wirusów czy stosując kationowe włókna polimerowe z niezidentyfikowanymi materiałami bioaktywnymi – snujemy teorie spiskowe. A może warto przyjrzeć się po prostu wodzie?