Z. Mróz: Chętnie dzielimy się doświadczeniami
O prowadzonych i planowanych inwestycjach, które mają na celu m.in. dostosować przewymiarowany wcześniej układ do obecnych potrzeb, mówi Zbigniew Mróz, prezes Legnickiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji S.A.

Przemysław Płonka: Rzadko które przedsiębiorstwo wod-kan może pochwalić się tak rozległym terenem, jak wasz…
Zbigniew Mróz: Rzeczywiście, LPWiK funkcjonuje na powierzchni ponad 200 hektarów. Na samym ujęciu jest 150 hektarów, są tu stawy infiltracyjne, drogi asfaltowe. To ogromy teren, częściej spotkamy tu chyba sarny niż ludzi (śmiech).
Obszar ten jest natomiast nie tylko przyrodniczo ciekawy, ale równocześnie stanowi spore obciążenie finansowe z tytułu podatków i opłat za użytkowanie wieczyste gruntów.
Macie koncepcję, jak je zagospodarować?
Jak wiele spółek wod-kan, pracujemy m.in. nad budową własnych źródeł energii – na naszym terenie zamierzamy postawić dwumegawatową farmę fotowoltaiczną. Mamy już powołaną komisję, która pracuje nad SIWZ-em.
A tak odnośnie hektarów, które zajmujemy… Nie tylko nasze tereny są „za duże” w stosunku do potrzeb. Do niedawna cały układ był znacznie przewymiarowany.
No tak. Legnica miała zaopatrywać cały legnicko-głogowski okręg miedziowy.
Właśnie. Układ zaprojektowano więc na zdolność produkcyjną 200 tys. m3 wody na dobę. Natomiast wszyscy wiemy, jak sprawy się potoczyły. Miasto przestało być województwem, liczba odbiorców malała... Konieczna stała się daleko idąca modernizacja, której dokonaliśmy. Prawie w całej firmie został unowocześniony ciąg technologiczny zarówno produkcji wody, jak i oczyszczania ścieków. W sumie na inwestycje w ciągu ostatnich kilku lat, przeznaczyliśmy ok. 100 mln zł.
Dziś więc dysponujemy nową infrastrukturą produkcji wody, o możliwościach na poziomie 40 tys. m3 /d, przy aktualnej sprzedaży ok. 20 tys. Zostało nam jeszcze kilka nieużywanych nieruchomości, w tym wieże napowietrzające starego typu, ale potrzeba kolejnych środków finansowych na ich likwidację.
A co z oczyszczalnią?
Obiekt modernizujemy trzyetapowo. W pierwszym odnowiliśmy część osadowo-gazową, wprowadziliśmy kogenerację, rozpoczęliśmy produkcję biogazu. Dysponujemy bioagregatami, produkującymi 190 kilowatów prądu każdy. Ponadto wybudowaliśmy suszarnię osadów ściekowych, która – to warto podkreślić – funkcjonuje, jako jedna z nielicznych w Polsce, zupełnie poprawnie.
Rozwiązaliście też problem osadów.
Tak, wywozimy je do cementowni w Górażdżach. Tu przy okazji zaznaczę, że generalnie w Polsce brakuje spalarni. W związku z tym wnioskowałem kiedyś w ramach Izby Gospodarczej „Wodociągi Polskie”, aby w Krajowym Programie Oczyszczania Ścieków ująć budowę takich obiektów, niekoniecznie w przedsiębiorstwach branży wod.-kan., ale jako niezależne podmioty. Jak wspomniałem, nasza spółka poradziła sobie z tym problemem, ale jeśli cementownia nie chciałaby przyjmować naszego osadu, nie wiedziałbym, co z nim zrobić.
A wracając do oczyszczalni. Niedawno zakończyliśmy modernizację całego ciągu części mechanicznej: krat, hermetyzacji, dezodoryzacji.
Niedaleko oczyszczalni jest osiedle domów jednorodzinnych, więc pewnie pojawiały się skargi mieszkańców na nieprzyjemny zapach.
Szukając rozwiązania tego problemu dużo jeździliśmy po Polsce, by poznać różne rozwiązania i zobaczyć, jak inni sobie z nim poradzili. Zresztą podobnie było przy wyborze technologii zastosowanej w suszarni. W 2020 r. planujemy modernizację całego ciągu zagęszczania. Tym samym zakończymy etap trzeci, pozostanie modernizacja części biologicznej oczyszczalni.
Ponadto zbudowaliście – w ramach projektu unijnego – system monitoringu sieci wodociągowej i kanalizacyjnej, który jest ciekawym rozwiązaniem w skali kraju.
System ten bazuje na rozwiązaniach zaproponowanych w znacznej mierze przez naszego specjalistę. Cóż, wykonawca miał nieco trudności, by zrealizować ten plan, ale ostatecznie się udało. Prace w tym zakresie zakończymy w bieżącym roku.
I, tak jak wy obserwowaliście rozwiązania zastosowane w innych wodociągach, tak teraz inni będą przyjeżdżać do Legnicy.
Chętnie dzielimy się doświadczeniami. W zakresie naszego monitoringu, systemu GIS, systemu zdalnego odczytu wodomierzy. Szerzej wymieniamy się wiedzą np. w ramach Fundacji „Dolnośląskie Forum Wodociągowe” czy Izby Gospodarczej „Wodociągi Polskie”. Zasiadam w radach obu tych organizacji.
Jesteśmy na terenie, gdzie przed wojną były Niemcy – wciąż wykorzystujecie część infrastruktury z tamtych czasów. Czy dzisiaj budowane sieci też wytrzymają tak długo? Czy nie wybiera się rozwiązań najtańszych, a przez to i mniej trwałych?
Myślę, że takie sytuacje są coraz rzadsze. Buduje się z coraz lepszych materiałów, solidnie, pod dobrym nadzorem. Natomiast – faktycznie – w Legnicy mamy sporo poniemieckiej żeliwnej sieci kanalizacyjnej i wodociągowej, ale większość awarii pojawia się na odcinkach zbudowanych w latach 70. Mamy także dwa zbiorniki wody czystej: jeden z lat 80., a drugi przedwojenny. Ten pierwszy musieliśmy modernizować w zeszłym roku, gdy pręty wychodziły już ze ścian, natomiast ten poniemiecki nie wymaga żadnych napraw.
A jeśli chodzi o materiały do budowy sieci, to jakie preferujecie?
Wybieramy dobre, trwałe, wytrzymałe materiały, natomiast czy budujemy z PE, żeliwa czy kamionki – to zależy od przekrojów. Uważam natomiast, że nawet renowacje wykonywane rękawami powinny wytrzymać około 30 lat.
Mimo ostatnich opadów, coraz mocniej zaczyna doskwierać nam pogłębiająca się susza. Czy planujecie jakieś kroki, by przeciwdziałać jej skutkom?
Rzeczywiście, mamy takie czasy, gdy coraz częściej słychać o zagrożeniu brakiem wody. W związku z tym zaplanowaliśmy wiercenie studni głębinowej pod potrzeby awaryjnego zaopatrzenia Legnicy w wodę. Zaczęliśmy od pilotażowego otworu. To o tyle ważne przedsięwzięcie, że na naszym terenie zwiększa się zapotrzebowanie na wodę. Powstają nowe fabryki, mamy potężne poradzieckie lotnisko jako teren inwestycyjny.
Na wejściu do waszego biurowca stoi duża gablota wypełniona pucharami. Jej wielkość – nawiązując do wcześniejszych stwierdzeń – chyba też jest ponad średni wymiar…
Mamy faktycznie sporo nagród. Regularnie bierzemy bowiem udział w różnych zawodach sportowych, ponieważ nie tylko pracą człowiek żyje. Bardzo duży nacisk kładę na integrację załogi, zachęcam do uczestniczenia w różnego rodzaju zabawach.
Cieszy mnie to, jako osobę od ponad 11 lat zarządzającą spółką, że nie ma u nas dużej rotacji pracowników. Zachęcamy ich do podnoszenia kwalifikacji, uczestniczą m.in. w branżowych szkoleniach, ale i np. w kursach języków obcych. Problemem, z jakim musimy się mierzyć, jest natomiast starzejąca się kadra – w ciągu najbliższych 4 lat aż 70 osób, spośród 280 zatrudnionych, osiągnie wiek emerytalny. Staramy się więc przyjmować młodych pracowników, szkolić ich, wdrażać. Choć obawiam się, że osoby, zwłaszcza z młodych roczników, ciężko zatrzymać w jednym miejscu.
Rozmawiał Przemysław Płonka, redaktor naczelny BMP
Wywiad został opublikowany w nr 3/2020 magazynu Kierunek Wod-Kan
Komentarze