Partner serwisu
20 grudnia 2021

Homo homini frater. Z notatnika Wodnika. Felieton Darka Dzidy

Kategoria: Artykuły z czasopisma

W poprzednim felietonie trochę straszyłem wizją naszej kruchej cywilizacji. Myślę, że niewiele odbiegam od rzeczywistości. Dzisiejszy świat jest pełen powiązań, których nie rozumiemy. Wycinamy drzewa, żeby budować domy zapominając, że dają one tlen niezbędny do życia. Osuszamy bagna, drenujemy pola, by produkować żywność, a tym samym pozbawiamy się drugiego niezbędnego do życia czynnika, czyli wody.

 

Homo homini frater. Z notatnika Wodnika. Felieton Darka Dzidy

Epidemia wyraźnie pokazała nam, ile na co dzień mamy kontaktów międzyludzkich (ulica, sklep, kawiarnia, kino), których zwykle nie zauważamy. Nagle stało się to, co najgorsze. Staliśmy się zagrożeniem jeden dla drugiego. Nie mogliśmy podać sobie dłoni, poklepać po ramieniu, przytulić, rozmawiać twarzą w twarzą. Musieliśmy chować się jeden przed drugim za szybą, telefonem, ekranem komputera. Oczywiście, dobrze, że mamy technologie. Były one nieocenione w czasie lockdown’u. Szkoła, praca, sprawy urzędowe, nawet zdalna pomoc medyczna. Narzekaliśmy na uciążliwości, ale bez telefonów i internetu bylibyśmy uwięzieni w domach bez dostępu do informacji i pomocy jak bohaterowie „Dżumy” Alberta Camusa. Mimo wszystko mogliśmy rozmawiać, pracować, kupować niezbędne produkty, płacić rachunki i załatwiać wiele spraw. A przede wszystkim (no, może poza niektórymi stacjami TV i radia) mieliśmy dostęp do rzetelnej informacji o postępie epidemii i sukcesach w jej zwalczaniu. Dla wielu był to czas na zaległe lektury, seanse filmowe, pracę w ogródku, przebywanie z rodziną i przyjaciółmi. Nie było biegania za mało znaczącymi sprawami, podróżowania dla zyskania kolejnych nic nieznaczących wrażeń. Wyjście z domu było bardziej przemyślane i rozważne. Dzięki naszemu zamknięciu odpoczęła przyroda. Do miasta przybyły sarny, dziki, ptaki. Samochody stanęły i stało się nadzwyczaj cicho i mimo wszystko błogo. Czasem warto się zatrzymać, żeby odnaleźć siebie...

Ucierpiały jednak relacje międzyludzkie. Lubimy się spotykać, pogwarzyć, wymienić poglądy, pomysły, pożartować, zatańczyć, dobrze zjeść i wypić, spędzić wspólnie czas. Tak mają prawie wszystkie żywe stworzenia. Moja bezdomna kotka Tola była bardzo nieufna i zamknięta w sobie do czasu, aż dokooptowałem jej do towarzystwa w kociarni również wziętego z ulicy bezdomnego kocurka – Julka. Nie ta kotka! Jest wesoła, daje się głaskać, lubi się bawić. Choć Julek, jak to chłopak, czasem jej dokucza, ona uwielbia towarzystwo tego łobuza.

Tak samo jest z nami, ludźmi. W tym roku byłem już na dwóch naukowych konferencjach i zauważam, jak ludzie z branży stęsknili się za sobą. Cieszymy się ze zwykłego podania ręki, kilku miłych słów, wymiany wspomnień z poprzednich spotkań. Siedzimy wspólnie przy dużych stołach i przekomarzamy się, ciesząc z żywej obecności drugiego człowieka. Sprawy wodociągowe początkowo nie są najważniejsze. Wreszcie możemy normalnie pobyć jak człowiek z człowiekiem. Wszystko wraca do normalności, którą wbrew pozorom bardzo lubimy, bo tak jesteśmy skonstruowani. I oby to trwało jak najdłużej. Czego Państwu i sobie życzę.

 

Felieton opublikowany w czasopiśmie „Kierunek Wod-Kan” nr 3/2021.

fot. 123rf.com
Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
ZAMKNIJ X
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ