Jest więcej niż myślałem
– Zakładałem, że pewne obiekty będą odnowione, unowocześnione, a tymczasem są zupełnie nowe – tak o modernizacji Piotrkowskiej Oczyszczalni Ścieków opowiada prezes zarządu Michał Rżanek.

Przez dwanaście lat był pan dyr. technicznym, od pięciu pełni funkcję prezesa. W jakiej roli czuje się pan lepiej?
W pracy prezesa potrzebny jest spokój – trzeba trochę pomyśleć, analizować, poczytać… I to robię, gdy reszta załogi pójdzie już do domu. Natomiast rano przyjeżdżam, patrzę, co działo się w nocy, jakie były ewentualnie zgłoszenia, awarie. Ludzie w wodociągach śmieją się, bo obiecałem, że pójdę do wykopu, by na miejscu sprawdzić jak wygląda taka robota. Buty i ubranie mam już jakby co naszykowane... To znaczy opaskę, to nie problem – założyłbym, ale chodzi tu o np. czyszczenia. Chciałbym to zobaczyć na własne oczy – to nowe, cenne doświadczenia, wiedza. Zresztą już takie ciekawe przypadki miałem.
Jakie przypadki ma pan na myśli?
Świeżo po objęciu przeze mnie funkcji dyrektora. Gdy wydarzyła się jakaś awaria stałem nad wykopem od początku do końca. Tak poznałem specyfikę robót.
Pamiętam jedną usterkę na magistrali… Stalowa rura, czterysetka. Odkopana, oczyszczona, od spodu dziura... Nagle jeden z pracowników bierze piłę i z trzonka od łopaty odpiłowuje kawałek. Pierwszy raz coś takiego widzę, przyglądam się… Jeden koniec zastrugał. „Taki osinowy kołek” – pomyślałem. Patrzę, a on tym kołkiem dziurę zatyka! Wokół pełno sprzętu – koparki, wywrotki, światła, a tu taka technika! Wbił – przestało cieknąć. Nie pamiętam, czy pytałem, czy po moich oczach widzieli, ale wyjaśnili mi, że to znana metoda: zabija się drewnianym kołkiem dziurę, woda nie cieknie, dopasowuje się wówczas mufkę i spawa.
Jak naprawiać awarie już pan wie, „doszkolił się” pan również w prowadzeniu modernizacji oczyszczalni...
Obecnie realizacja modernizacji oczyszczalni jest na poziomie 94%. Przesunięto termin o dwa miesiące, bo doszły prace dodatkowe, wcześniej niemożliwe do przewidzenia.
Początek był trudny. Znalazło się kilku znawców amatorów, szczególnie wśród lokalnych opozycjonistów. Zarzucano nam, że napowietrzanie, aeratory, to stara technologia. Tak było w 1. wersji, ale okazało się, że nie można tego zastosować, bo trzeba by było bardzo podnieść komory do góry, żeby zwiększyć ilość tlenu.
Po dyskusjach doszliśmy do tego, że reaktory dotychczas działające, które miały być zmodernizowane, stały się zbiornikami retencyjnymi, a reaktory wybudowano zupełnie nowe. Z napowietrzaniem pęcherzykowym, przy użyciu dmuchaw.
Jestem zadowolony z tego, że jest więcej, niż myślałem. Zakładałem, że pewne obiekty będą odnowione, unowocześnione, a tymczasem są zupełnie nowe. Mamy np. ZKF-y, które miały być zmodernizowane i sądziłem, że zmiany będą – mówiąc kolokwialnie – kosmetyczne. Tymczasem są zrobione prawie od podstaw. Piękna, bardzo trudna robota techniczna!
Wskazuje pan zalety tego projektu. Co pozostaje jescze do zrobienia?
Głównym mankamentem jest gospodarka osadowa. Na ten moment nie mamy jej jeszcze rozwiązanej. Osady są odwadniane, jest wybudowany magazyn. W pierwszej wersji była suszarnia, ale się „nie zmieściła”, z uwagi na kwotę. Szukamy więc rozwiązania. I chodzimy: od suszarni słonecznej, po suszarnię gazową… Dla mnie ważna jest nie tyle technologia, co kwota, jaką będzie musiał dodatkowo zapłacić mieszkaniec.
Muszę powiedzieć o jeszcze jednej rzeczy, która jest specyfi czna dla naszej oczyszczalni, a która znacznie
zwiększa koszty eksploatacji. Mianowicie oczyszczalnia jest modernizowana w miejscu starej. Pod koniec
lat 60. wybudowano zbiornik na rzece Pilicy, zwany Zbiornikiem Sulejowskim. Był projektowany m.in. pod kątem zaopatrzenia w wodę Łodzi. Dziś woda nie jest brana ze zbiornika, a ze studni głębinowych, umiejscowionych przy nim.
W związku z tym niegdyś wymyślono, że Piotrków nie może zrzucić oczyszczonych ścieków, które wpływałyby do Pilicy przed zbiornikiem. Ustalono, że ścieki piotrkowskie będą tłoczone – muszą wpłynąć do Pilicy za zbiornikiem.
Co w związku z tym?
Pompujemy ścieki 12,5 km rurą. Drugie tyle płyną kanałem otwartym. Wpadają do rzeczki, ta do następnej, która wpływa do Pilicy, ale już za zbiornikiem. Kiedyś, ścieki płynąc owym otwartym kanałem, oczyszczały się. Z biegiem czasu jednak normy, wymagania stawały się coraz bardziej wyśrubowane. W ramach modernizacji oczyszczalni wpisana była też modernizacja tego odcinka tłocznego i kanału otwartego. Ta rura, stalowa, ma już swoje lata, a nie ma możliwości, żeby ją wyłączyć. Można by położyć drugą obok, ale aby dziś przejść przez tyle terenów, trzeba mieć zgody, pieniądze itd. A to rura o przekroju ø800.
Jest to zostawione na oddzielny kontrakt. Już wiemy, że całości nie będziemy modernizować, bo cena wykonania odcinka tłocznego to prawie 60% kosztów budowy całej oczyszczalni! Prawdopodobnie odnowimy tylko wybrane odcinki, lecz wcześniej zbadany będzie stan tej rury.
Rozmawiali: Angelika Gajewska, Przemysław Płonka
Fot. BMP