Straty wody cz. III - Profilaktyka
W poprzednim artykule przedstawiłem kolejne kroki, jakie należałoby wykonać, aby doprowadzić system wodociągowy do zadowalającej szczelności. Przyjmijmy, że udało nam się osiągnąć założony pierwotnie efekt. Co teraz?
Niejeden z nas (w tym również ja) swego czasu intensywnie się odchudzał. Po wielu dniach odmawiania sobie praktycznie wszystkich przyjemności kulinarnych doprowadzaliśmy swoją wagę do wielkości wskaźnika BMI na poziomie 20-25. Mijały kolejne tygodnie i nagle występowało zjawisko jo-jo: niezauważalnie wracaliśmy do naszej pierwotnej wagi. Co się stało? Straciliśmy czujność!
Taka sama cecha jest niezbędna dla utrzymania dobrego poziomu strat wody. Musimy zatem narzucić sobie pewien reżim. Dlatego powinniśmy zastanowić się nad tym, jakie dobre praktyki, działania powinniśmy wdrożyć, aby utrzymać straty wody na osiągniętym już poziomie oraz żeby zapobiegać powstawaniu niekontrolowanych wycieków lub ucieczek wody w przyszłości.
Rys. 1.
Przykładowy wykres przepływu z zaznaczonym MNP
I dobra praktyka: MNP jak poranna kawa
Od wyznaczenia tego wskaźnika powinniśmy rozpocząć dzień pracy (ja w każdym razie tak właśnie zaczynam). Zakładam, że każdy większy lub mniejszy zakład wodociągowy posiada zdalny odczyt telemetryczny najważniejszych dopływów do systemu dystrybucyjnego. Z takich wykresów (na ujęciach wody, odpływach ze zbiorników wyrównawczych) możemy łatwo wyznaczyć sumaryczny, minimalny nocny przepływ. Zwyczajowa jednostka przepływu chwilowego to m3/h. Dla uwiarygodnienia wielkości MNP musimy ją pomniejszyć o rozbiory nocne. Po wyznaczeniu największych odbiorców odczytujemy okresowo ręcznie lub stale (z monitoringu) MNP na ich wodomierzach rozliczeniowych (być może oni korzystają z wody w nocy lub mają nieszczelności na wewnętrznej sieci).
Metodę szacowania mniejszych nocnych rozbiorów na terenie przez nas zasilanym opisałem w poprzednim artykule pt. „Straty wody cz. II – Terapia”. Tam również opisałem sposoby wyznaczania MNP w przypadku nieposiadania systemu zdalnego odczytu. Zainteresowanych bardziej szczegółową analizą i metodami obliczeniowymi MNP w ośrodkach miejskich odsyłam np. do ciekawych podręczników inż. Sławomira Sperudy.
Rys. 2.
Przykładowy wykres przepływu i ciśnienia dla punktu sprzedaży hurtowej.
II dobra praktyka: okresowe obliczanie strat w OOS-ach
W poprzednim artykule podkreślałem rolę, jaką odgrywa utworzenie opomiarowanych obszarów sieci. Wyjaśniłem, jak podejść do budowy takich obszarów, na co zwrócić uwagę. Obecnie pozostaje nam tylko rzetelnie, okresowo odczytywać wskazania przepływów oraz porównywać je ze średnią sprzedażą w danym rejonie. Dobrze rozwinięty system GIS powiązany z bazą billingową pozwoli nam na proste obliczenie średniodobowego zużycia wody dla każdego odbiorcy w oparciu o kilka ostatnich odczytów wodomierza. Suma takiego zużycia skorygowana o wskaźnik nierównomierności w danym okresie roku daje całkiem wiarygodną wielkość do obliczania wody niesprzedanej w obszarze. Musimy sami w praktyce nauczyć się prawidłowej analizy wskaźników strat. Czasem może to być nie wyciek, a kradzież wody, błędy pomiarowe lub nieszczelne zasuwy strefowe. Zwyczajowa praktyka obliczania poziomu strat to cykl cotygodniowy.
Prawidłowe wskaźniki strat, które wskazują na dobrą szczelność naszej sieci, to 20% lub 8 m3/km/d lub 400 l/przyłącze/dobę.
Możemy prowadzić prostą tabelę w Excel’u dla wszystkich OOS-ów. Na rynku są oczywiście dostępne rozwiązania informatyczne, które automatycznie odczytują stany liczników na OOS-ach z systemu telemetrii i obliczają dzięki zapisanym formułom wskaźniki strat. Jednak cel dla obu metod jest ten sam – jak najniższe straty wody.
III dobra praktyka: straty jako zadania premiowe
Spotkałem się w kilku przypadkach z uzależnieniem comiesięcznej nagrody osób odpowiedzialnych za eksploatację sieci wodociągowej (kierownicy sieci, mistrzowie), m.in. od poziomu strat wody. Takie postawienie sprawy z jednej strony wskazuje, że ten problem jest ważny dla dyrekcji zakładu. Z drugiej strony tworzy istotną motywację pracowników dla poprawiania szczelności sieci. Jeśli jednocześnie zapewnimy służbom eksploatacyjnym właściwy potencjał (budżet na poszukiwanie i usuwanie awarii oraz sprawne ekipy naprawcze), możemy spodziewać się z roku na rok coraz lepszych wyników. My, wodociągowcy, lubimy wyzwania.
IV dobra praktyka: monitoring, czyli czarno na białym
Wielokrotnie wspominałem o ogromnym znaczeniu zdalnego monitoringu. Dostęp na dyspozytorni do najważniejszych przepływów i ciśnień w systemie daje nam pełny obraz aktualnej sytuacji. Wystarczy spędzić rano ok. 10 do 15 minut na analizę wykresów, aby mieć informację o stanie szczelności sieci w poszczególnych rejonach zasilania.
Jeśli posiadamy dużych (pobierających więcej niż 100 m3 wody na dobę) odbiorców, warto zainwestować w zdalny monitoring wodomierzy rozliczeniowych pomiędzy nimi a naszą firmą wodociągową. Taki pomiar ma dużo zalet: otrzymujemy krzywą zużycia u klienta i kontrolujemy jej zgodność z umową. Czasem zbytni rozbiór lub wyciek wody na wewnętrznej sieci odbiorcy może spowodować spadek ciśnienia dyspozycyjnego w naszej sieci. To również możemy zaobserwować dzięki zdalnemu odczytowi. Na koniec równie ważna zaleta: kontrolujemy sprawność wodomierzy. Może się zdarzyć, że nadmierny skok rozbioru lub większe zanieczyszczenie w wodzie zablokuje wodomierz. W przypadku odbiorców pobierających 100 i więcej m3 wody na dobę strata finansowa dla naszego przedsiębiorstwa przy odkryciu takiego faktu po kilku tygodniach w sytuacji odczytu „ręcznego”, np. raz na miesiąc, może być znaczna i bolesna dla naszych dochodów.
V dobra praktyka: ciśnienie optymalne
Co to jest ciśnienie optymalne? To minimalne ciśnienie, które zadowala naszego klienta. Wszyscy, posiadający nieszczelny system wodociągowy, staramy się obniżać nadmierne ciśnienia do jak najniższych wartości. Zalety tej praktyki opisałem w poprzednim artykule. Dzięki zaworom redukcyjnym lub innej tego typu armaturze (przepustnice regulacyjne lub zawory tłokowe) uzyskujemy obniżenie nocnych ciśnień, a zarazem i nocnych przepływów. Należy zauważyć, że właśnie w nocy spotykamy się z podwyższonym ciśnieniem w rurociągach ze względu na prawie całkowity brak rozbiorów. Najpoważniejsze awarie, które pamiętam, wystąpiły w naszej sieci właśnie w nocy w miejscach, gdzie w godzinach nocnych ciśnienie wzrasta o kilka bar. Dlatego tak ważne jest ustabilizowanie ciśnień w przeciągu całej doby w zależności od przepływów.
![]() |
Fot. 1. Montaż nowej zasuwy na 50-letnim żeliwnym wodociągu. |
VI dobra praktyka: sprawne usuwanie awarii
Znaczenie dobrej organizacji robót awaryjnych na sieci wodociągowej opisałem poprzednio. Jeśli posiadamy fachowe i dobrze wyposażone ekipy do usuwania nieszczelności, z miesiąca na miesiąc widzimy poprawę sytuacji w zakresie obniżania strat. Warto zainwestować w dobrą armaturę naprawczą, której jest olbrzymia różnorodność na rynku. W niektórych przypadkach nie jest to wyrzucanie pieniędzy na „łatanie dziur”. Zgadzam się, jeśli chodzi o przewody stalowe. One wcześniej czy później muszą zniknąć z naszych układów wodociągowych poprzez ich wymianę (przyłącza i sieci rozdzielcze) lub renowację (magistrale). Jednak przewody żeliwne są o wiele bardziej długowieczne. Doszczelnienie kielichów załatwia zwykle sprawę na wiele lat.
VII dobra praktyka: wymiana zasuw
Jeśli już nie możemy z dnia na dzień wymienić kłopotliwego nieszczelnego przewodu, powinniśmy zwrócić uwagę na stan armatury. Sprawna i szczelna zasuwa daje nam możliwość skutecznego zamykania rurociągów dla potrzeb usuwania awarii (im mniejszy obszar wyłączenia, tym mniej perturbacji w sieci i kłopotów z klientami)
lub strefowania dla poszukiwania wycieków. Bez dobrej zasuwy nie mamy zbudowanego żadnego wiarygodnego OOS-u. Nie mając OOS-u nie mamy kontroli nad wielkością wycieków, a bez kontroli wielkości wycieków nasze straty wody mogą się tylko powiększać. Sprawna zasuwa to podstawa prawidłowej eksploatacji. Dla uniknięcia zaskoczenia warto przed skompletowaniem materiału najpierw wykonać wykop w miejscu montażu zasuwy. Zdarzały nam się przypadki, że informacja o średnicy i materiale zawarta w mapie nieznacznie (lekko mówiąc) odbiegała od stanu rzeczywistego. Im starsze wodociągi, tym ciekawsze niespodzianki można spotkać pod ziemią.
![]() |
Fot. 2. Hydrant zabezpieczony przed kradzieżą wody. |
VIII dobra praktyka: obchód sieci
Oczywiście, nie wszystko, co się dzieje w naszym systemie wodociągowym, zobaczymy na ekranie komputera. Najlepszą metodą poznania jej stanu technicznego jest obchód terenowy. W starych podręcznikach opisywana jest funkcja tzw. obchodowego. Miał on za zadanie okresowo kontrolować stan techniczny zasuw, hydrantów oraz ich oznakowania. To była właściwa praktyka. Obecna technika pozwala ponadto na bezinwazyjne poszukiwanie nieszczelności. Systematyczne osłuchiwanie starszych przewodów pozwala na wykrycie większości dużych wycieków i ich precyzyjne zlokalizowanie. Na rurociągach przebiegających w rurach ochronnych pod ważnymi drogami lub torami kolejowymi przed i za przeszkodą były budowane studnie kontrolne. Ich okresowy przegląd pozwalał na wykrycie nieszczelności na przewodach. Można również okresowo przeglądać nasze komory z armaturą. Tam również zdarzają się wycieki (np. z dławika zasuwy), które łatwo zlokalizować i usunąć.
Warto pamiętać o powyższych starych, ale dobrych praktykach.
IX dobra praktyka: przeciwdziałanie kradzieżom wody
Może się okazać, że różnica pomiędzy wodą wtłoczoną a wodą sprzedaną w danym rejonie nie wynika z nieszczelności sieci. Niestety, niektórzy z naszych odbiorców próbują nas oszukiwać. Podłączenie się pod ciśnieniem do przewodu wodociągowego dla przygotowanego człowieka nie stanowi zbyt wielkiego problemu.
Jak temu zaradzić? Zwykle najbardziej narażonym na takie praktyki jest odcinek przyłącza w budynku u klienta. Dlatego po pierwsze ważne jest egzekwowanie zabudowy wodomierza tuż za „pierwszą ścianą” budynku. Po drugie, podczas odczytu wodomierza trzeba zwracać uwagę na podejrzane włączenia przed licznikiem, których nie powinno być. Trzeba uczulać odbiorców, że za takie „instalacje” grożą im konsekwencje przewidziane w obowiązujących przepisach.
Od pewnego czasu jest łatwy dostęp do magnesów dużej mocy, które potrafią zatrzymać liczydło wodomierza. Jedyną skuteczną metodą jest wymiana wodomierzy na mokrobieżne, odporne na działanie pola magnetycznego.
Spotykamy się również z kradzieżami wody z hydrantów. Są dostępne na rynku rozwiązania kołpaków z zabezpieczeniem przed nielegalną ingerencją zamknięcie na specjalny kluczyk). Można je dodatkowo plombować. Jeśli nadal dochodzi do kradzieży wody, hydrant nadziemny wymieniamy na podziemny. Do takiego hydrantu dostęp jest bardziej utrudniony.
Oczywiście, nigdy nie wyeliminujemy wszystkich przypadków kradzieży wody. Nie zwalnia nas to jednak z czujności i okresowych kontroli. Dobry gospodarz wie, gdzie jego majątkowi grozi niebezpieczeństwo. Nic nie zastąpi ludzkich oczu i uszu.
![]() |
Fot. 3. Hydrant z zabezpieczeniem przed kradzieżą wody ze śladami nieudanego włamania. |
* * *
Jeśli już doprowadzimy naszą sieć do szczelności zadowalającej nas i naszych szefów, musimy stawić czoła innemu problemowi. Większość starych (głównie stalowych i żeliwnych) przewodów wodociągowych jest przewymiarowanych w stosunku do obecnych rozbiorów. Prędkość przepływu rzadko przekracza optymalną wartość 1 m/s. Taki stan oraz obecne przepisy, ograniczające zawartość wolnego chloru w wodzie wodociągowej do wielkości 0,3 mg/l, powodują, że w wielu rejonach zasilania nie będziemy mieć nawet śladowej ilości chloru w wodzie i musimy zmierzyć się ze zjawiskiem starzenia się oraz wtórnego skażenia wody. To jest jednak temat na zupełnie inny artykuł.
Autor: Dariusz Dzida, AQUA S.A.
fot.: zasoby własne autora
Źródło fot.: photogenica.pl
Artykuł został opublikowany w magazynie "Ochrona Środowiska" nr 3-4/2012