Partner serwisu
Tylko u nas
22 sierpnia 2018

Aby mniejszy nie odstawał… Rozmowa z Pawłem Chudzińskim, prezesem zarządu Aquanet S.A

Kategoria: Artykuły z czasopisma

– Obawiam się, że może dojść do sytuacji, w której będziemy mieć do czynienia z polską dwóch prędkości: będzie warszawa, wdrażająca nowoczesne rozwiązania […] i będą mniejsze miejscowości, które nie ze swojej winy będą odstawać  – podkreśla Paweł Chudziński, prezes zarządu Aquanet S.A.

Aby mniejszy nie odstawał… Rozmowa z Pawłem Chudzińskim, prezesem zarządu Aquanet S.A

•   Jak pan widzi branżę wod-kan w Polsce w dalszej przyszłości? Jak będą funkcjonowały przedsiębiorstwa działające w tym obszarze za 5, 10, 15 czy też za 25 lat?

Nie jestem wróżką.

•    Ale jako prezes dużego przedsiębiorstwa ma pan swoją wizję.

Za 5-7 lat skończymy szaleństwo inwestycyjne trwające już prawie od 20 lat i bardziej położymy nacisk na eksploatację, a także na zarządzanie – na bardziej spokojne planowanie, bo już nie będzie wyścigu o środki unijne. Pewnie szerzej zajmiemy się też wodami opadowymi.

Myślę, że duże przedsiębiorstwa będą przejmować mniejsze, usytuowane wokół nich, co jest dość naturalne. Nie potrafię powiedzieć, czy faktycznie nastąpi koncentracja branży. Wydaje mi się, że nie ma możliwości przeprowadzenia pełnej koncentracji na zasadzie biznesowej, ekonomicznej, bo nigdzie się tak nie zadziało na świecie, więc prawdopodobnie w Polsce też się tak nie stanie. A czy ktoś się odważy na zrobienie koncentracji administracyjnej? To już nie jest pytanie do mnie.

•   A co niesie za sobą koncentracja?

Na pewno dostęp do wiedzy. Nie ma wątpliwości, że w Warszawie jest on szerszy niż w małej miejscowości. Jeżeli nic z tym nie zrobimy, obawiam się, że może dojść do sytuacji, w której będziemy mieć do czynienia z Polską dwóch prędkości: będzie Warszawa, wdrażająca nowoczesne rozwiązania – i nie mam tu na myśli technologii, nowych pomp, rur itd. – mówię raczej o systemach zarządzania pojętych bardzo ogólnie. I będą mniejsze miejscowości, które nie ze swojej winy będą odstawać. Tak się dzieje w niektórych krajach europejskich, gdzie pojawiają się problemy z wolniejszym rozwojem przedsiębiorstw ulokowanych właśnie w mniejszych miejscowościach.

Nie chcę nikogo obrazić, bo spotykam wielu ludzi – prezesów przedsiębiorstw wod-kan ze stosunkowo małych miejscowości, którzy chcą się uczyć, dyskutować – ale jest ich mniejszość. Istnieje realne ryzyko, że większość niestety pozostanie „w tyle”.

•    Na jakich polach, w jakich obszarach jednostki realizujące usługi wodno-ściekowe mogą ze sobą współpracować?

To zależy od woli obu stron. W mniejszej miejscowości – od woli wójta czy burmistrza. To on musi się otworzyć i powiedzieć o potrzebach. Mam kilka pozytywnych doświadczeń w tym temacie. Spotkałem się z burmistrzami, wójtami, którzy mówili: „panie prezesie, potrzebujemy pomocy, bo się na tym nie znamy i chcemy się dowiedzieć”. Czasami ta praca kończy się na poziomie doradztwa, wspólnego tworzenia biznesplanu i analiz, i dalej to nie idzie. Czasami jest tak, że wójt czy burmistrz przychodzi i mówi: „chciałbym, żebyście zarządzali w jakiś sposób albo pomagali w zarządzaniu taką firmą” – i też to robimy. Nie ma jednego modelu.

Jest misja dużych przedsiębiorstw wodociągowych. Czujemy na sobie odpowiedzialność za rozwój branży nawet w tych małych miejscowościach. Jesteśmy więc otwarci na wszelkiego typu kontakty.

•   Co robicie w Poznaniu, by stać się przedsiębiorstwem jutra?

Pracujemy.

•    A konkretnie?

Nie będę już mówił o inwestycjach, bo to jest oczywiste. Poza tym są dwie rzeczy, które realizuje już większość dużych zakładów.

Pierwszą jest transparentność przedsiębiorstwa. Kiedyś były to zakłady, gdzie nie można było fotografować. Obecnie pokazujemy prawie wszystko i to prowadzi do edukacji społeczności. W tym roku obchodzimy 20-lecie naszej Akcji Edukacyjnej Plusk, gdzie dzieci całymi klasami przyjeżdżają, by zapoznać się z funkcjonowaniem zakładu. To przynosi już dzisiaj efekty – zatrudniamy ludzi biorących udział w tych akcjach kilkanaście lat temu. Trafiając do dzieci, trafiamy jednocześnie do ich rodziców, rodzeństwa, dziadków, wujostwa – dowiadują się o naszych działaniach i to powoduje zmniejszenie napięć między przedsiębiorstwem i społeczeństwem.

Dbamy również o promocję picia wody z kranu, co nie jest jakąś fanaberią. Wpływa to bowiem na nie prawdopodobne oszczędności w skali społecznej. I choć przedsiębiorstwu za wiele nie daje, społeczeństwu – tak. A my widzimy tu swoją misję społeczną.

To jeden obszar – społeczno-socjalnego działania. Drugi polega na wdrażaniu nowych systemów zarządzania. Wszystko już dzisiaj jest oparte o informatykę, ale chodzi o to, żeby coraz więcej wiedzieć – żeby ta wiedza była coraz bardziej pewna, konkretna i aktualna.

•    W związku z informatyzacją, czy jesteście gotowi na tzw. „cyfrowego klienta”?

Tak, to się już dzieje i to nie tylko u nas. Klient nie musi już do nas przychodzić, wszystko może załatwić mailowo, choć przyznam, że część klientów wciąż ma jeszcze potrzebę osobistego kontaktu.

•    Nowości technologiczne ułatwiają życie, ale wiążą się z nimi też nowe zagrożenia. Czy inwestujecie w strefę związaną z cyberbezpieczeństwem?

Tak, chociaż to jest zawsze gonienie króliczka, którego nie da się złapać. Jednak nie wyobrażam sobie, że może istnieć firma wodociągowa, która nie zajmowałaby się cyberbezpieczeństwem. Problem polega tylko na tym, że im bezpieczniejsze systemy, tym bardziej usztywnione, mniej przyjazne dla użytkownika. Natomiast to, że trzeba to robić, jest oczywiste.

•    Podkreśla pan, że jednym z najważniejszych obszarów działania w aquanet jest edukacja społeczeństwa. Jak wyglądają wasze relacje ze społecznością lokalną? Czy przykładowo macie problemy związane z uciążliwościami zapachowymi?

Ten problem nigdy nie będzie dla nas zamknięty. Za płotem oczyszczalni stoją bloki. Jeszcze kilka lat temu mieliśmy duży kłopot odorowy. Okazało się, że był to taki rodzaj odorów, z którym nikt sobie jeszcze nigdy nie poradził. W innych krajach po prostu powiększano strefę ochronną. U nas trzeba było zainwestować najpierw w wiedzę, a później w urządzenia. Problem dzisiaj uważamy za załatwiony, ale to tylko oznacza, że pojawi się on gdzieś indziej – być może w mniejszej skali, jeśli chodzi o wymiar, ale będzie.

Z drugiej strony w tej kwestii też ważna jest edukacja ludzi, żeby mieli świadomość, że inwestycja w działkę budowlaną usytuowaną przy oczyszczalni ścieków może wiązać się z uciążliwością zapachową. Jeżeli ktoś kupił dom przy stacji kolejowej, nie może się domagać, żeby pociągi nie jeździły. Uciążliwości na pewno są, a my możemy je jedynie minimalizować.

•    A jak wydłużenie planu taryfowania do 3 lat wpłynęło na waszą działalność?

Od wielu lat mówiłem, pisałem o tym, że okresy taryfowe powinny być wydłużone. Myślę, że jeżeli ktoś chciałby mieć taryfę ustaloną na 5 lat, powinien mieć możliwość zawnioskowania nawet o taki okres. Im dłuższy, tym większa pewność tego, co się wydarzy nie tylko za pół roku. Nie wszyscy się z tym w branży zgadzają. Są głosy mówiące, że w związku z wydłużeniem okresu taryfowania trudno zaplanować inwestycje związane z nowymi przyłączami. Ustawodawca przewidział możliwość skrócenia okresu obowiązywania taryfy. Jeżeli zajdą nieprzewidziane okoliczności, możemy złożyć wniosek o skrócenie okresu. Jest rozwiązanie. Nie widzę wszystkiego na czarno.

Rozmowa z Paweł Chudzińskim opublikowana została również w nr 3/2018 magazynu "Kierunek Wod-Kan".

fot. Aquanet S.A.
absolwent
2018-08-22
Szkoda, że w tym wywiadzie brakło liczb. A przecież one najlepiej pokazują czy przedsiębiorstwo jest dobre czy tylko "tak się mówi" ...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
ZAMKNIJ X
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ