Partner serwisu
11 sierpnia 2021

Władza, wybory, cele. Felieton Pawła Chudzińskiego prezesa zarządu Aquanet SA

Kategoria: Aktualności

Jak wspomniałem ostatnio, Pani Prezes Jakuta odchodzi na emeryturę i w związku z tym Rada Izby wybrała nowego Prezesa. Nowy Prezes, Pan Krzysztof Dąbrowski, jest wielu z nas znany jako Prezes wodociągów w Grudziądzu. O Panu Prezesie (póki co jeszcze elekcie) wielu z pewnością napisze bardzo wiele ciepłych słów, ale ja nie będę dzisiaj mówił „łubu dubu”. Zostawię to innym. Parę słów chciałbym za to poświęcić odchodzącej Pani Prezes. Zasługuje na to. A właściwie: zapracowała na to.

Władza, wybory, cele. Felieton Pawła Chudzińskiego prezesa zarządu Aquanet SA

Bycie Prezesem Izby to ciężki kawałek chleba. Myślę, że rzadko postrzegane to jest w takich właśnie kategoriach. Z jednej strony jest Rada Izby składająca się z dwudziestu jeden prezesów większych lub mniejszych firm wodociągowych. Każdy z nich ma swoje doświadczenia, styl zarządzania i swoje oczekiwania wobec Izby. Szczerze mówiąc, to nie mam najmniejszego pojęcia, w jaki sposób udało się Pani Prezes znajdować konsensusy, będąc równocześnie skutecznym zarządzającym Biurem Izby. Jest przecież równocześnie pracodawcą dla osób tam zatrudnionych. Jest oczywiste, że przedsiębiorstwa wodociągowe (tak jak pewnie wszystkie inne) nie są do końca zadowolone z legislacji i relacji z administracją państwową (samorządową zresztą też często nie). Prezes
Izby musi znaleźć balans pomiędzy oczekiwaniami branży a możliwościami porozumiewania się z różnymi organami administracji państwowej, które nomen omen też często pomiędzy sobą rywalizują lub przynajmniej mają problemy z komunikacją. Izba funkcjonuje również na lokalnym bydgoskim rynku, więc te relacje również muszą w jakiś sposób być pozytywnie kreowane. Ostatnim, lecz bardzo istotnym elementem zarządzania Prezesa, jest biznes w postaci targów. One (targi) ogniskują w sobie wielość problemów, bo na nich z reguły spotykają się wszyscy wcześniej wymienieni interesariusze Izby oraz wystawcy, czyli klienci. Pomimo tego, że mam już parę lat doświadczenia w zarządzaniu, to tej pracy bym się nie podjął. Zdecydowanie nie mam takich kompetencji. Trzeba mieć dużo odporności, ambicji, wiedzy i umiejętności, by temu wszystkiemu podołać. Należy też mieć dużo spokoju wewnętrznego i optymizmu, że jednak z tego wszystkiego coś uda się sklecić.

 

Nie jestem co prawda jednym z „ojców założycieli” Izby, ale pamiętam Izbę jeszcze z lat dziewięćdziesiątych. Pamiętam targi w namiotach i dość przaśne systemy identyfikacji wizualnej. Izba od tego czasu bardzo się zmieniła. Nie chcę powiedzieć, że całą zasługę zmiany należy przypisać Prezes Jakucie (powinniśmy przecież pamiętać o jej poprzednikach: Józefie Wiśniewskim – jednym z ojców założycieli, oraz Antonim Tokarczuku), jednakże obecny kształt Izby to dzieło Pani Prezes. Piszę o tym wszystkim z uśmiechem i radością, że dane mi było z Nią współpracować. Równocześnie nie przypisuję sobie żadnych zasług z tym związanych, ponieważ nie byłem członkiem Rady Izby, gdy po raz pierwszy była powołana na stanowisko Prezesa. Rozumiem, że są osoby, które się nie zgadzały z Panią Prezes, jednakże nikt nie może jej odmówić zaangażowania (czasem moim zdaniem wręcz do przesady utożsamiania się z Izbą) oraz skuteczności w działaniu. Za to wszystko należą się Pani Prezes Jakucie podziękowania oraz słowa uznania.

 

W najbliższym czasie zostanie wybrana nowa Rada Izby. Na szczęście nie będzie już musiała wybierać Prezesa, ale należy zadać sobie pytanie o to, co jest najistotniejszym celem Izby w obecnych czasach. Jakie kompetencje są najbardziej istotne, jakie umiejętności i jakie granice kompromisu (nie tylko tego wewnętrznego). Obecny czas nie sprzyja debatom w szerokim gronie, ale powinno nas być stać choćby na chwilę zastanowienia.
Quo vadis Izbo?

Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
ZAMKNIJ X
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ