Sąd. Felieton Michała Rżanka, prezesa zarządu, Piotrkowskich Wodociągów i Kanalizacji
Z wyrokiem sądu się nie dyskutuje. Przyjmuje do wykonania i tyle. Będę musiał się jednak wyłamać i tradycji zaprzeczyć. Oczywiście, są określone procedury i można złożyć odwołanie do tzw. wyższej instancji, czyli kolejnego np. sądu okręgowego. Tylko ja chciałem dyskutować o przygotowaniu sądu do merytorycznego rozstrzygnięcia. Co to według mnie znaczy?

Czy coś jest zgodne z prawem, czy nie. Pamiętam, nie można wszystkiego rozpatrywać w kolorach czarno-białych. Ale to wcale nie oznacza, że obowiązujące przepisy mają podlegać barwieniu na szarość. Albo jest coś zgodne z prawem, albo nie. Sąd ma do pomocy biegłych. Oni powinni wyjaśnić meritum sprawy. Merytorycznie, technicznie, językiem powszechnie zrozumiałym – wyjaśnić stan faktyczny. Adwokaci dopiero powinni walczyć o prawidłową ocenę prawną. Pewnie przesadziłem, bo jedna ze stron, mając świadomość, że prawo jej nie pomaga, zaczyna naginać, interpretować, by zaraz znaleźć się na gruncie oceny społecznej. Trochę może zawile.
Różne doświadczenia człowiek zdobywa im dłużej żyje. W moim przypadku tak się złożyło, że trochę już żyję, a w procesach sądowych jednak młodzik. Może porównanie nietrafione, bo znam takich młodziaków co artykuły kodeksu znają na pamięć i nie są studentami prawa. Otóż w swojej naiwności byłem przekonany, że jak coś jest opisane literą prawa, to nie potrzeba jakiś dodatkowych zabiegów. Niestety, okazało się, że rzeczy oczywiste z punktu widzenia eksploatacji sieci niekoniecznie są tak oczywiste dla rozstrzygającego. W tym miejscu można rozpocząć dyskusję akademicką. Jeżeli pieszy wtargnie na jezdnię i zostanie potrącony przez samochód, to ocena jest powszechnie wiadoma. Wszyscy się na tym znają. Jeżeli ścieki trafią do piwnicy, bo brak zasilania przepompowni, to też, wydaje się, sprawa prosta. Z uwagi na dążenie klienta do oczyszczalni przydomowej, nie będzie instalacji wewnętrznej zabezpieczał przed cofnięciem ścieków. W przypadku zalania wystąpi o odszkodowanie i zgodnie z wyrokiem je otrzyma. Czeka na następne zdarzenie, bo jest to dodatkowe źródło przychodu. Prawo mówi, w jaki sposób powinna być wykonana instalacja wewnętrzna i zabezpieczona. Szczególnie gdy występuje takie ryzyko i zdarzenie powtarza się. Czyj to jest obowiązek. Szczególnie przy takim położeniu nieruchomości. Jednak z punktu społecznego biedny klient jest traktowany z litością, a ten zły, PWiK, niech płaci, bo go przecież stać. Tak, ceną za ścieki płaconą również przez sędziego po pracy w domu.
Wiem, pewne uproszczenie. Przy różnych problemach, z jakimi mamy do czynienia w naszej codziennej pracy, te opisane powyżej są gdzieś na marginesie. Tylko wkurza człowieka sytuacja, w której pomijając prawo, staje się po stronie winnego. Bo jest to społecznie uzasadnione. Podobnie przy rozpatrywaniu wniosków taryfowych. To nie rozporządzenie jest ważne, tylko odbiór społeczny. „To może
byście obniżyli wnioskowaną wysokość”. Zwiększoną tylko inflacyjnie. Otóż nie, bo w międzyczasie skok ceny energii powoduje, że należałoby zmienić wniosek na inny, wyższy. Instytucje różne, ale podejście podobne. Po co jakieś paragrafy i artykuły? Kierują się dobrem społecznym. Tylko czy właściwie rozumianym.
Komentarze