Partner serwisu
05 czerwca 2024

Jasień i Lamus dały początek przemysłowej Łodzi

Kategoria: Aktualności

Dokładnie 200 lat temu zapadła decyzja o uruchomieniu produkcji włókienniczej nad Jasieniem i Lamusem. Zdecydowano też o wytwarzaniu w naszym mieście bawełnianej przędzy i materiałów. To nie len czy wełna, lecz bawełna zbudowała potęgę włókienniczą Łodzi.

Jasień i Lamus dały początek przemysłowej Łodzi

Utworzona 1821 roku odsada tkacka „Nowe Miasto” okazała się za mała na uruchomienie masowej produkcji tkanin. Rzeczka płynąca przez Stare Miasto – (obecnie zwana Łódką) nie spełniała oczekiwań przybyłych do miasta tkaczy materiałów z wełny - miała zbyt powolny nurt do napędzania maszyn włókienniczych. Na Łódce w miejscu dawnego młyna grobelnego powstała pierwsza w Łodzi maszyna włókiennicza – folusz. Jego koło wodne napędzały cztery stępory czyli drewniane młoty, które uderzały w polewaną gorącą wodą tkaninę wełnianą. Ta, od uderzeń młotów spilśniała się, czyli zamieniała się w sukno. Folusz źle pracował, dlatego szybko go zamknięto. W takiej sytuacji wojewoda mazowiecki, Rajmund Rembieliński zdecydował o przeniesieniu produkcji nad rzekę Jasień i jej dopływ Lamus.

Na południe od Nowego Miasta powstała druga osada tkacka o nazwie „Łódka” – tym razem dla tkaczy płócien lnianych i bawełnianych. Po raz pierwszy na ziemiach polskich postawiono na bawełnę, której przerób z czasem zbudował potęgę Łodzi. Zaczęto ściągać do Łodzi tkaczy bawełny. Nowa osada powstała nad rzeką Jasień i jej dopływem - Lamusem. Były to prawdziwie przemysłowe rzeczki: zasobne w czystą i miękką wodę, z wartkim nurtem – spiętrzone dawały dużo energii. Nie brakowało w nich wody w czasie upałów, nie wylewały też podczas burz i wiosennych roztopów. Stanisław Staszic źródła obu cieków określił jako „liczne i obfite”, „Wody nigdy nie brakowało i nawet w najsuchsze miesiące wystarczało jej do poruszania kół młyńskich”. Dawne osady młyńskie ze stawami zamieniono w cztery posiadła wodno - fabryczne, na terenie których miały powstać pierwsze zakłady mechaniczne: bielniki, magle, przędzalnie, folusze i farbiarnie. Napędem maszyn miała być energia uzyskiwana z płynącej szybko wody.  

Chałupnicza produkcja tkanin lnianych okazała się niewypałem – rynek zalewały już tanie, wytwarzane mechanicznie płótna. Tak samo było w przypadku ręcznej produkcji tkanin bawełnianych, które nie mogły konkurować z napływem, wytwarzanych maszynowo wyrobów angielskich, niemieckich czy rosyjskich. Rembielińskiemu zależało na sprowadzeniu do Łodzi fachowców, którzy zbudują i poprowadzą mechaniczną przędzalnię lnu, a przede wszystkim bawełny – surowca taniego i łatwego w obróbce. Jednak dopiero pojawienie się Karola Scheiblera, Traugotta Grohmana i Ludwika Geyera nad Jasieniem i Lamusem umożliwiło uruchomienie masowej, mechanicznej produkcji przędzy i materiałów bawełnianych. Wówczas to bramy do Ziemi Obiecanej zostały szeroko otwarte! 

źródło: ZWIK Łódź
fot. ZWIK Łódź
Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
ZAMKNIJ X
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ